Zakończył się etap kwalifikowania projektów do zadania "Drawski Budżet Obywatelski". Kwalifikacje przebiegły bardzo burzliwie i kilka organizacji składających wnioski w tym zadaniu czuje się pokrzywdzonymi pracami Komisji, która oceniała tę część konkursu.

Według wnioskodawców z klubu "Sokół Suliszewo", w trakcie trwania konkursu zmieniono zasady i pozbawiono możliwości udziału w nim wniosek dotyczący zakupu zraszaczy na stadion w Suliszewie.
To całkiem zasadne zadanie, zaoszczędziłoby środki na wodę, a także sprawiłoby, że inwestycja budowy stadionu wreszcie zmierzały do końca. Bo zniszczenia nawierzchni murawy przez suszę, która w tym roku nawiedziła nasz region sprawiło, że murawę długo trzeba było odbudowywać do użyteczności uprawiania sportu.

Nie chcemy nikogo faworyzować, bo przecież w pomyśle na budżet obywatelski, chodzi by porwać do swojego pomysłu jak największą grupę mieszkańców, ale jeśli już na starcie przekreśla się jednego z ubiegających się kandydatów i to w niesprawiedliwy sposób, to nasuwa wątpliwości nad intencjami organizatorów konkursu.
Skoro zapisy regulaminu traktują wszystkich równo, to dlaczego Komisja, złożona niemal wyłącznie z urzędników drawskiego ratusza, eliminuje wnioski wg. ustalanych w trakcie trwania konkursu, nowych, bzdurnych i krzywdzących zasad?
A wystarczyło zmienić, poprawić, dostosować do nowych wymogów, zasady Budżetu Obywatelskiego przed ogłaszaniem konkursu.

Wątpliwości budzi zarówno skład Komisji oceniającej propozycje wniosków, jak i same założenia Konkursu!
Oto najczęściej cały budżet trafia tylko na jeden jedyny wniosek, chyba, że innych zbliża się kwotowo do luki, którą pozostawia ów wygrany. Czy nie lepiej byłoby ustanowić kilka mniejszych, powiedzmy 50 tysięcznych grantów, zamiast jednego 200-300 tysięcznego?
Ponadto, często na konkurs wpływają wnioski, które winny być zadaniami gminy. Jak malowanie przedszkola, czy naprawa chodnika. Dziwne zadania. Ludzie pytają, czy aby takie pomysły nie były efektem "ustawki".

Gmina i tak miała zrobić te zadania, ale chcąc "oddać los w ręce ludu", tworzy się ułudę wolności decyzji. Może to zły "trop", może tak się nie dzieje i nie takie bywają intencje, ale trudno się oprzeć właśnie takim wątpliwością patrząc na takie zadania i na wykonawców tych zadań, którzy nagle okazują się "stałymi" przyjaciółmi biznesowymi władzy.

Pomyślmy, czy nie lepiej włączyć do Komisji rzeczywistych przedstawicieli stowarzyszeń i organizacji pozarządowych a nie w większości urzędników i czy nie zmniejszyć granty, kosztem zwiększenia liczby wygrywających projektów.

Bo chodzi o to, by OBYWATELSKOŚĆ pobudzać a nie zniechęcać. No i najważniejsze - nie zmieniajmy zasad w trakcie trwania konkursu!

Tekst: Alicja Jonas Zdjęcie: Tomasz Jasyk [MAGAZYN DRAWSKI - Archiwum]