Zamknij

Pszczoły ratunkiem dla bezrobotnych na wsi

09.18, 05.11.2014 Aktualizacja: 00.27, 24.11.2014
Skomentuj
REKLAMA
"Pszczoły ratunkiem dla bezrobotnych na wsi"- pod taką nazwą kryje się projekt rozwoju branży pszczelarskiej, opracowany przez naukowców z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, który jest adresowany do absolwentów, osób bezrobotnych, grupy wiekowej 50+ oraz niepełnosprawnych.

Pszczoły ratunkiem dla bezrobotnych na wsi"- pod taką nazwą kryje się projekt rozwoju branży pszczelarskiej, opracowany przez naukowców z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, który jest adresowany do absolwentów, osób bezrobotnych, grupy wiekowej 50+ oraz niepełnosprawnych. W ciągu czterech lat miałoby powstać około 3.2 tysiąca pasiek w całym kraju. Według projektu, model gospodarstwa pasiecznego, opracowany przy współpracy z Przedsiębiorstwem Pszczelarskim Agipol w Brzączowicach, składałby się z 60 uli. Planowana docelowa wydajność każdego z nich została oszacowana na 110 kg produktów pszczelich rocznie, w tym 40 kg miodu oraz 70 kg ziołomiodów w pespektywie 5-7 lat. W sumie dałoby to ponad 7.5 tys. ton miodu rocznie, czyli połowę obecnej polskiej produkcji. Dodatkowo pasieki będą wytwarzać inne wyroby, takie jak: mleczko pszczele, wosk, kit pszczeli (propolis), jad pszczeli, pyłek kwiatowy i pierzgę. Mające powstać pasieki wyposażone byłyby w jednakowe ule oraz niezbędny sprzęt. Chodzi tu o działania standaryzacji organizacji i funkcjonowania pasieki, wysoką wydajność, możliwość odzyskania maksymalnej ilości produktów. Proces zakładania pasiek poprzedzony będzie szkoleniami dla kandydatów na pszczelarzy. Zakwalifikowane osoby otrzymałyby wsparcie finansowe ze źródeł rządowych i unijnych, m.in. z funduszy na aktywną walkę z bezrobociem na terenach wiejskich. Zaopatrywanie pasiek w pożywienie dla pszczół w okresach dożywiania, w syropy do produkcji ziołomiodów oraz odbiorem miodu i innych produktów z pasieki, zajmowałaby się specjalistyczna firma zewnętrzna - "pracownia pszczelarska". Za prace naukowo-badawcze i wdrażanie nowych technologii będzie odpowiadać nowa instytucja - "Ogólnopolski Klaster Miodowy". Według wyliczeń autorów programu, koszt założenia gospodarstwa pasiecznego z 60 ulami produkcyjnymi wyniesie ponad 88 tys.zł. Przychody roczne takiej pasieki oszacowano na prawie 100 tys. zł przy kosztach działalności na poziomie około 32 tys. zł. Daje to miesięcznie około 5 tys. zł dochodu, co na warunki wiejskie jest dochodem bardzo przyzwoitym. Dodajmy, że produkty pszczelarskie mają duży zbyt. Zapotrzebowanie na eksport miodu do Unii Europejskiej może wynieść około 140 tys. ton rocznie. Produkty pszczelarskie poszukiwane są także w takich przemysłach jak: spożywczy, kosmetyczny, farmaceutyczny czy chemiczny. Od kilku lat wzrasta także spożycie miodu w Polsce, za którym nie nadąża krajowa produkcja. Obecny import wynosi około 5 tys. ton rocznie, a niedobór rodzin pszczelich szacowany jest na około 1 mln. Otwiera się więc duże pole do działania. Program "Pszczoły ratunkiem dla bezrobotnych na wsi" jest znakomitym pomysłem na wydobywanie wsi z zapaści. Szczególnie sprzyjające warunki do prowadzenia pszczelarstwa panują w naszym regionie. Obsiane pola rzepakiem, dorodne lasy, wielokulturowość zasiewów, wrzosy - stanowią dla pszczół doskonałą bazę bytowania. Program znajduje się na etapie projektu i wymaga jeszcze precyzyjnego dopracowania. Jak to często bywa, diabeł tkwi w szczegółach. Jest jeszcze wiele pytań stawiających pod znakiem zapytania powodzenie akcji. Po pierwsze, czy ten projekt włączą do swojej walki z bezrobociem Powiatowe Urzędy Pracy i pokryją koszty szkolenia i założenia gospodarstwa pasiecznego? Czy przyszli pszczelarze, którzy staną się licencjonowanymi producentami żywności, sprostają biurokratycznym przepisom? Czy będą mogli liczyć na pomoc organizacji pszczelarskich, które, jak na razie, wytykają słabe strony programu, nie szukając pozytywów? Mamy na Pojezierzu Drawskim przykład znakomitego zorganizowania się pszczelarzy. Postanowili zjednoczyć siły i powołali Stowarzyszenie Producentów Miodu Drahimskiego. Produkowany przez nich miód został w 2011 roku wpisany do rejestru Unii Europejskiej jako produkt pod znakiem Chronione Oznaczenie Geograficzne. Nazwa może być stosowana dla miodów zebranych na terenie gmin: Czaplinek, Wierzchowo, Barwice, Borne Sulinowo oraz Nadleśnictwo Borne Sulinowo położonych na Pojezierzu Drawskim. Wszystkie etapy produkcji miodu muszą odbywać się w ściśle określonym obszarze, począwszy od stacjonowania pasiek, aż do ostatecznego pakowania miodu. Wszyscy pszczelarze oraz podmioty, które zajmują się skupowaniem miodu i dalszym konfekcjonowaniem pod chronioną nazwą, muszą wykorzystywać jednakową etykietę, którą rozprowadza Stowarzyszenie Producentów Miodu Drahimskiego.

Można? Można.

Tekst i zdjecia Jerzy Wohl

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%