KARPINIARZ Z KONOTOPU
CZYLI HENRYKA DERDY PLASTYCZNE WIZJE ŚWIATA
"Karpiniarstwo to odzysk korzeni drzewnych z ziemi i przygotowanie ich do obróbki" - tyle definicja zaczerpnięta z pewnej mądrej książki. Ludzie, którzy uprawiają dziś karpiniarstwo są tak liczni jak białe sarenki. Jeszcze rzadsi są korzenioplastycy, czyli ci którzy z wydobytych przez karpiniarza korzeni tworzą dzieła sztuki. Henryk Derda, skromny pracownik leśny z Konoptu jest jednym i drugim. Ale zaczynał realizować swoje plastyczne pasje od zupełnie czego innego a mianowicie od tworzenia przedmiotów codziennego użytku z rogów zwierzęcych. Budował z nich, po odpowiedniej oczywiście obróbce, fotele, lampy, żyrandole i inne potrzebne do życia człowiekowi rzeczy. Ale po pewnym czasie pan Henryk doszedł do dwóch wniosków: po pierwsze, zabijanie zwierząt dla poroża jest niehumanitarne a po drugie, kształty rogów się powtarzają natomiast korzenie są niepowtarzalne. Jedyne w swoim drewnianym wydaniu. Pasja pana Henryka trwa już nieprzerwanie od trzydziestu kilku lat. Poświęcał jej artysta z Konotopu każdą wolną chwilę po pracy i w dni wolne, wykorzystywał każdy znaleziony przez siebie ciekawy, wykopany z ziemi egzemplarz. A był wybredny, nie brał byle czego. Wszystko co tworzył musiało mieć jakiś artystyczny wyraz. Powstawały więc żurawie, łabędzie, czaple inne ptaki nie nazwane jeszcze przez człowieka. Derda nie umiał wysiedzieć w domu. Chodził do lasu szukając coraz nowych wyzwań, zimą czy latem, choć na godzinę, wyszukiwał coraz to nowe formy, poszukiwał coraz to nowych treści. Powstawały dziwnie piękne, tajemnicze rośliny, dziwnie zdeformowani ludzie czy zupełnie nie określone abstrakcyjne kształty, w których artysta przekazywał oglądającym swoje widzenie rzeczywistości. I choć nie wszyscy się zgadzali z jego wizjami, bo odczytywali w jego dziełach coś zupełnie innego to artysta był zadowolony ponieważ na tym przecież polega wyzwolona sztuka...
Ale karpiniarz robi również z korzeni rzeczy użyteczne, na przykład kilkumetrowe różańce do kościołów jak do Poźrzadła czy Mielenka albo nawet wizerunki Chrystusa ukrzyżowanego jak w Białym Borze. Za żadną ze swych prac nie wziął jeszcze pieniędzy, nie umie ich wycenić gdyż są dla niego jak dzieci - bezcenne. Kocha je więc po swojemu i otacza nimi chociaż wie, że mógłby na swoich dziełach zarobić niezłe pieniądze, on woli z nimi żyć i ewentualnie podarować przyjacielowi niż sprzedać za kilka srebrników.
Tekst: Alicja Czernicka
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wdrawskupomorskim.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Marszałek Geblewicz z PO przegrał proces
Arogancki nadęty bufon ...
Ktoś
18:32, 2026-02-26
Narkotyki to za mało wolał kradziony alkohol
W końcu ktoś coś robi w tym mieście , łobeska policja najbardziej skorumpowana i wielkie g… robią a dilerka lata w biały dzień
Gugu
13:40, 2026-01-23
Kategoryczne NIE dla fermy w Linownie
juz po g- burzy - to możemy budować. Popłakali, ponarzekali to do roboty!!!
inwestor
23:31, 2025-12-30
Zapadł wyrok w sprawie zabójstwa ojca w Złocieńcu
8 lat więzienia? To jest jakiś żart... 👎😡
Sprawiedliwy
07:49, 2025-12-06