Pierwsza taka instytucja w Europie powstała w Wiedniu 1883 r. Stacja została wyposażona w konne pojazdy ratunkowe z noszami do przewozu chorych i poszkodowanych, miejscem dla lekarza oraz podręcznym sprzętem ratunkowym.
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
„Pierwszą krakowską »budę ratunkową« sprowadzono z Wiednia w 1891 r. Na boku ambulansu umieszczono logo Krakowskiego Ochotniczego Towarzystwa Ratunkowego, a na dachu naftowe lampy i alarmowy dzwonek” – napisano na stronie Muzeum Ratownictwa w Krakowie. „W skład załogi pogotowia wchodził woźnica, sanitariusz i lekarz – zazwyczaj student wydziału lekarskiego. Kolejne ambulanse sukcesywnie zasilały tabor pogotowia: w 1894 r. w Krakowie były już trzy takie wozy ratunkowe, a w 1900 r. jeden z nich wyposażono w ogumione koła” – napisano dalej.
Wzorem Krakowa kolejne stacje pogotowia ratunkowego powstały we: Lwowie (1893 r.), Warszawie (1897 r.), Łodzi (1899 r.), Wilnie (1901 r.) i Lublinie (1917 r.)
Konne karetki pogotowia typu wiedeńskiego były otwierane z obu boków i zaopatrzone w nosze. Ich wyposażenie stanowiły: kufer z narzędziami i opatrunkami, zbiornik z wodą przegotowaną oraz worek z bielizną i miednicą. Ambulanse często nosiły nazwy własne, np. w Warszawie były to m.in.: Konstanty, Samarytanka, Warszawianka, Jadwiga, Cyklista, Litwinka.
Pierwszy samochód – karetka pogotowia ruszył do potrzebujących w Warszawie w 1909 r. Pojazd był darem Jana Briggsa dla warszawskiej stacji. Była to prawdopodobnie pierwsza zmotoryzowana karetka na ziemiach polskich, którą nazwano „Flora” – na cześć małżonki ofiarodawcy. W Krakowie pierwszy samochód – karetka rozpoczął służbę w 1917 r.
::news{"type":"see-also","item":"19397"}
W 1922 r. ukazała się książka „25 lat Pogotowia Ratunkowego w Warszawie (1897-1922)”, napisana przez dra Józefa Zawadzkiego, prezesa Towarzystwa Doraźnej Pomocy Lekarskiej. Autor tak pisał o pierwszych latach pogotowia: „Z małej instytucji, której pożytek kwestionowano w początkach, stała się jedną z poważniejszych instytucji dobra publicznego, a co ważniejsza, jedną z najniezbędniejszych w Warszawie. W chwili, gdy kreślę te słowa, 260 161 ludziom udzieliliśmy pomocy doraźnej w cierpieniach fizycznych”.
Powstanie pierwszej stacji pogotowia ratunkowego w Krakowie, znajdującym się w zaborze austriackim, było łatwiejsze niż w innych zaborach. W Warszawie stworzeniu takiej placówki przeszkadzały względy polityczne, o czym pisze dr Zawadzki: „Kiedym w 1890 r. zwiedzał stację ratunkową w Wiedniu, gdy zapoznałem się z jej organizacją i wzniosłym celem, po powrocie rzecz pragnąłem przenieść na grunt warszawski. Stanęły jednak na przeszkodzie przyczyny zewnętrze – o innej instytucji niż Krzyż Czerwony nie chciano mówić, a pod rządem Rosyjskiego Czerwonego Krzyża żaden Polak pracować nie mógł, bo była to instytucja polityczna, nie samarytańska”.
Potrzeba było siedmiu lat i wpływów politycznych, aby powstała warszawska stacja pogotowia ratunkowego. „Człowiekiem opatrznościowym dla Warszawy był śp. Konstanty hr. Przezdziecki, umysł szeroki, czynny, przechowujący tradycje swego ojca, Aleksandra. On to położył podwaliny pod naszą instytucję i jemu w pierwszym rzędzie zawdzięcza Warszawa urzeczywistnienie tej myśli” – pisał dr Zawadzki.
Idea pogotowia ratunkowego szybko znalazła hojne wsparcie zamożnych i światłych obywateli Warszawy. Każdego roku wzrastała liczba „członków protektorów”, którzy finansowo wspierali działanie i rozwój pogotowia. Jednym z nich był wspomniany Jan Briggs, który w 1909 r. podarował samochód na potrzeby instytucji. Funkcjonowanie pogotowania wspierali też zwykli Warszawiacy. W 1906 r. ze zbiórki społecznej udało się uzyskać 10,5 tys. rubli.
::addons{"type":"tiktok","url":"https://www.tiktok.com/@magazyndrawski/video/7597473981356248343?is_from_webapp=1&sender_device=pc&web_id=7449752207560443414"}
Ciekawostką jest fakt, że od samego początku istnienia pogotowia, jako jedni z pierwszych wsparcie tej instytucji zaoferowali rowerzyści, zwani wówczas cyklistami. Ich głównym miejscem spotkań był warszawski tor kolarski Dynasy. „Największy jednak dochód uzyskało towarzystwo z zabaw. Pierwszą zabawę urządzili cykliści na Dynasach, jako »Jarmark jesienny«, dała ona 2825 rubli czystego zysku i pozwoliła na nabycie nowej karetki, którą nazwano »Cyklista«. Pełniła ona służbę w warszawskim pogotowiu do 1910 r.” – wspominał dr Zawadzki.
W 1898 r. (pierwszym pełnym roku funkcjonowania) warszawskie pogotowie ratunkowe miało 4223 wezwania, co dawało średni 11,2 wyjazdów dziennie. W mieście mieszkało wówczas 600 tys. ludzi. Piętnaści lat później było to już 17 608 wezwań rocznie, co dawało średnio 48,2 wezwania dziennie, przy liczbie mieszkańców, która wzrosła do 845 tys.
Obecnie, gdy rozporządzenie o ochronie danych osobowych ogranicza liczbę danych pacjenta, ciekawie wygląda zestawienie informacji o osobach, którym przez pierwsze 25 lat funkcjonowania warszawskie pogotowie ratunkowe udzieliło pomocy.
„Co się tyczy zajęć osób, którym udzielono pomocy wciągu 25 lat, przeciętnie było ludzi z zajęciami wolnymi 15 procent; robotników, rzemieślników i wyrobników 61,2 procent; ludzi bez zajęcia 17,5 procent i 6,3 procenta osób, które nie oznaczyły zajęcia” – podano w książce „25 lat Pogotowia Ratunkowego w Warszawie (1897-1922)”. Dalej napisano: „Co się tyczy wyznania, to lwią część stanowi oczywiście rdzenna ludność Warszawy – katolicy 65,8 procent, dalej idą żydzi 27,1 procent, następnie prawosławni 2,8 procent, wreszcie ewangelicy 1,3 procent i mahometanie 0,1 procent. Nie oznaczono zaś wyznania w 2,8 procent wypadków”.
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. rozwój pogotowia ratunkowego postępował powoli. W 1922 r. dr Zawadzki pisał: „Dotychczas w Polsce tylko Warszawa, Kraków, Lwów, Wilno, Łódź i Lublin posiadają pogotowie ratunkowe. Zagłębie nosi się z tą myślą. Każde większe miasto, każdy większy ośrodek fabryczny powinien mieć stację ratunkową, jest to nie tylko wskazanie z uczuć humanitarnych płynące, ale wprost z obliczeń materialnych”.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego z 2024 r., w Polsce funkcjonowało 1664 zespoły ratownictwa medycznego dysponujące ambulansami, w tym 1416 podstawowych i 248 specjalistycznych. W porównaniu z rokiem poprzednim ich liczba wzrosła o 47 zespołów. (PAP)
szt/ dki/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wdrawskupomorskim.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Marszałek Geblewicz z PO przegrał proces
Arogancki nadęty bufon ...
Ktoś
18:32, 2026-02-26
Narkotyki to za mało wolał kradziony alkohol
W końcu ktoś coś robi w tym mieście , łobeska policja najbardziej skorumpowana i wielkie g… robią a dilerka lata w biały dzień
Gugu
13:40, 2026-01-23
Kategoryczne NIE dla fermy w Linownie
juz po g- burzy - to możemy budować. Popłakali, ponarzekali to do roboty!!!
inwestor
23:31, 2025-12-30
Zapadł wyrok w sprawie zabójstwa ojca w Złocieńcu
8 lat więzienia? To jest jakiś żart... 👎😡
Sprawiedliwy
07:49, 2025-12-06